[FLASH OBJECT]
 
 
  Strona główna arrow Biuletyn arrow Biuletyn 42 arrow Felieton
Felieton

Marek Powichrowski

Węgiel! Węgiel! Komu węgiel, komu?

    Drogi czytelniku, który będziesz lub jesteś inżynierem (nie piszę byłeś, bo inżynierem nie przestaje się być). Usiądź wygodnie, skup się. Przygotuj się na pytanie jak na przesłuchaniu. Ilu twoim zdaniem inżynierów zasiada w Sejmie obecnej kadencji? Ale tak bez zaglądania gdziekolwiek. Albo inaczej, jaki jest procent zdeklarowanych inżynierów w składzie poselskim obecnej kadencji? Strzelam w ciemno, że nie wiesz. Już podaję: 45, co stanowi 9,7% ogółu. Mało? Dużo? To tylko o 3 mniej od tych, którzy deklarują się jako zawodowi parlamentarzyści (cokolwiek może to znaczyć). Więcej jest tylko tych, którzy deklarują się jako nauczyciele: 79 (16%). Razem nauczyciele i inżynierowie stanowią ponad 25%. Czyli całkiem niezła partia. Mało tego.W składzie całego parlamentu 449 posłów deklaruje wykształcenie wyższe (91,1%). Oczywiście w tej masie są leśnicy, geografowie, historycy, lekarze, filolodzy, filozofowie etc. To sporo. To dlaczego mając tylu wpływowych inżynierów w ciele ustawodawczym nie produkujemy własnej marki samochodu? Dlaczego nie mamy własnej marki telefonu komórkowego? Dlaczego wypadliśmy z rankingu budowniczych wielkich statków (a to przecież pociąga za sobą tworzenie i pracę dla ogromnej liczby firm inżynierskich, jak mały plankton oplatający wielkiego wieloryba)? Przecież stocznia w Southampton (ta sama, która ponad wiek temu wybudowała Titanica) właśnie w tych dniach woduje olbrzymi statek wycieczkowy, a w przyszłym roku oddaje bliźniaczą jednostkę. Dlaczego kupujemy pociąg Pendolino, którego nie można uruchomić w praktyce, a nie kupujemy własnego pociągu „Impuls” z firmy Newag, który właśnie przeszedł testy? Dlaczego wielkie ulgi podatkowe dostaje sieć handlowa spoza kraju z sympatycznym owadem w czarne kropki na czerwonym tle w logo, a nie dostają jej firmy tworzące innowacyjne rozwiązania inżynierskie (może ktoś słyszał o spektakularnych ulgach podatkowych dla takowej polskiej? Może jest jakiś narodowy program w tej materii?). Czy ta sieć wnosi jakąś kosmiczną technologię, która jest strategiczna dla kraju? Na przykład wózki na towary mają części wykonane z unikatowego stopu metalu, który można wykorzystać w lotnictwie, a żadną inną miarą technologii tej byśmy nie uzyskali. Pusty śmiech, smutny żart. Bo ja nie widzę najmniejszych powodów, aby takiej ulgi udzielać przez całe lata.
    Inżynierze! Odłóż na chwile lutownicę, wyłącz oscyloskop, wyłącz obrabiarkę sterowaną numerycznie, odwróć się od ekranu komputera przykuwającego całą twoją uwagę. Przynajmniej na chwilę. Skup się. Inspektor wydziału śledczego rzuca ci następne pytanie. Ile głosowań opuścił w bieżącej kadencji wybrany przez ciebie poseł? Nie zaglądaj nigdzie. Po prostu nie wiesz. Po prostu nie pilnujesz go jak potencjalnego przestępcę, mając go cały czas na oku. Błąd. Wiesz ile razy zabrał głos na w czasie obrad? O czym mówił? Ile razy i w jakich sprawach zadał pytanie władzy wykonawczej? Ile złożył interpelacji i w jakich sprawach? Może śpi na wszystkich obradach albo jest jedynie partyjnym mięsem armatnim? Nie łam nerwowo palców i nie szukaj odpowiedzi na suficie. Nie jesteś przygotowany na takie pytania. Poproszę o indeks. Dwója, zapraszam na kampanię wrześniową. Obudź się wreszcie kiedyś z takiego snu zlany potem.
    Czy zastanawiałeś się kolego inżynierze nad tym jak powstają domeny władzy (ekonomicznej, politycznej lub emocjonalnej)? Domeny, które na całe lata przejmują wpływ na nasze życie? Z których nie możemy się uwolnić jak z hokejowego zamka? Gdy postawisz takie pytanie i odpowiesz, że zaczęło się to pewnie od jakiegoś dobrego posiłku w wąskim gronie w dobrej restauracji, które miał znamiona tajności to możesz mieć pewne jak w banku, że ktoś ci odpowie: to spiskowa teoria dziejów. Ja w takich przypadkach zwykłem odpowiadać, że nie istnieje coś takiego jak spiskowa teoria dziejów, a jedynie spiskowa praktyka dziejów. Wystarczy bowiem uważnie czytać podręczniki do historii. Ale niestety w szkołach uczą nas zapamiętywania dat, a nie uczą umiejętności znajdowania Koni Trojańskich rozproszonych poprzez całe dzieje ludzkości. Koń Trojański to nie legenda lub mit ale rzeczywistość, w której zasypiamy niczym dzieci po szklance gorącego mleka oraz łagodnie i miło brzmiącej kołysance. Takich praktycznych przepisów na budowanie koni trojańskich można bez trudu znaleźć całą masę w słynnej księdze „Sztuka wojny” napisanej przez chińskich strategów Sun Tzu i Sun Pin (Bin) w VI wieku przed Chrystusem. Na przykład, z rozdziału „Dziewięć terenów” taki oto przepis: „Dlatego na początku bądź jako dziewica. A gdy później przeciwnik otworzy ci drzwi, bądź jako pędzący królik. Nieprzyjaciel nie będzie potrafił stawić ci czoła”. Koń jako zwycięski fortel w Troi pojawił się około wieku IX po Chrystusie. Czyli prawie 1500 lat dzieli obie te świadomości w czasie i przestrzeni. Jest nieprawdopodobne, aby Homer pisząc Iliadę przeczytał to dzieło. Co znaczy, że taka jest kondycja ludzka niezależnie o czasu i przestrzeni, które zostały mu dane. Lubimy być uwodzeni bajkami. Gdy się budzimy zwykle już jest po wszystkim. Jak w prostych słowach ująć mądrości zgromadzone przez Sun Tzu i Sun Pin, a gromadzone zapewne
w wyniku dotkliwych porażek i oszałamiających zwycięstw? Jak dopasować to do dzisiejszej rzeczywistości? Na przykład tak: „kupienie banku kosztuje mniej niż wysłanie armii okupacyjnej, kupienie dziennikarza kosztuje mniej niż kupienie banku”.
    Natura nas wyposażyła w pokłady węgla. Grzaliśmy się w jego cieple przez całe pokolenia. Teraz w wyniku Paktu Klimatycznego, może się on stać dla nas problemem (nie wnikając czy on ma sens czy nie, potraktujmy go jako „plagę egipską”). Za jakiś czas (nie ważne czy długi czy  krótki, najlepiej założyć, ze to będzie już jutro) może się okazać, że produkcja energii elektrycznej z węgla nie będzie się opłacać, bo będzie w wyniku działań politycznych tak droga, że konsumenci jej nie kupią. Jeżeli nie będzie alternatywy, to z faktu, że wszystko co się dziś produkuje – a wymaga energii elektrycznej - będzie kosztowało drożej lub będziemy musieli kupować prąd poza krajem (ale też drogo). A co za tym idzie będą upadać lokalni producenci energii elektrycznej lub będziemy kupować chleb wypieczony w Portugalii, a sprzedawany w wyżej wspomnianym hipermarkecie. Bo będzie taniej. Zastanawiam się, w którym z 33 rozdziałów dzieła Sun Tzu i Sun Pin znalazłbym dokładny przepis na takie prowadzenie współczesnej wojny ekonomicznej. Ale w tym dziele są również przepisy jak wychodzić z opresji, będąc w okrążeniu przez kilka pierścieni wroga. Na przykład w wyżej cytowanym rozdziale „Dziewięć terenów” jest napisane: ”A jeżeli nie masz dokąd uciekać, znajdujesz się na terenie zgubnym. Na terenie zgubnym stawaj do walki”. Aby stanąć do walki trzeba się obudzić zanim Koń Trojański wjedzie za ostatnią bramę. Obudź się więc panie inżynierze. Może z tego węgla da się jeszcze coś zrobić albo też uda się wykazać, że mamy do czynienia nie z troską o klimat, a wyłącznie z ukrytą agresją ekonomiczną, z sympatycznie wyglądającym konikiem trojańskim na biegunach. Czasu coraz mniej. Zegar przy bombie cały czas tyka.

 
 
 
Copyright © 2007 Stowarzyszenie Elektryków Polskich Oddział Białostocki
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Design by MedLAN & pixelpin.com